blog
Kursy dla dzieci... (14.04.2011 13:42:00)
Czy myślisz, że jak zapiszesz swoje dziecko na kursy dodatkowe, będziesz lepszą matką/ojcem? Czy dzięki kolejnym kursom, Twoje dziecko będzie szczęśliwsze? Zobacz jaki jest mój punkt widzenia.
Kursy dla dzieci…
Jako rodzice jesteśmy atakowani mnóstwem bodźców, które nie ułatwiają nam wychowywania. Wiele informacji utrudnia nam to skutecznie i niszczy intuicję. Pamiętam, jak przygotowywałam się do urodzenia pierwszego dziecka, w szkole rodzenia (pokłon dla Joasi Wilk), mówiono nam, że najważniejsza jest intuicja kobiety – matki. I coś w tym jest, kiedyś budziło to mój uśmiech na twarzy, a teraz widzę, jak intuicja jest potrzebna, żeby nie zwariować, będąc rodzicem.
Intuicja przydaje się też w umiejętności wybrania tego, co jest dobre dla mojego dziecka. Nie dajmy się zwieść pozorom, że wykupując kolejny kurs będziemy świetnymi rodzicami. Wystarczy wejść na stronę Edukado, mają świetne kursy, czytając tytuły, dochodzę do wniosku, że w sumie wszystko by się przydało… Klub młodego odkrywcy - chcę, żeby dziecko aktywnie poznawało świat. Skaczące pędzelki - lepiej jak maluch umie malować, niż jak nie umie. Zajęcia umuzykalniające - lepiej żeby się znało na muzyce. Aikido -niech się uczy, jak robić uniki i ubiec przeciwnika sprytem. Wszystko potrzebne! Trudno zrezygnować z języków obcych, poza tym jest jeszcze sport. Ech, i jak tu nie zwariować ?
Są jeszcze inne placówki i inne kursy: joga, gotowanie, tańce… Powinniśmy zadać sobie pytanie, kim chcemy, żeby nasze dziecko zostało w przyszłości i czy ono chce być tym kimś i czy ma do tego czegoś predyspozycje. Łatwiej będzie dalej, bo dzieci albo nam od razu powiedzą, że coś jest obciachem i nie warto. Gdy dziecko jest malutkie, my bierzemy na siebie odpowiedzialność za wybór zajęć i ich ilość.
I tu muszę zacytować: Anna Mikos, Pozwólcie odlecieć, str.80, Charaktery nr 2, luty 2011.
Fragment będzie długi ale treściwy, musicie przeczytać, żeby zrozumieć:
„ W wielu współczesnych rodzinach dziecko jest bardzo ważne nie z powodu tego, kim jest, ale z powodu jakiejś funkcji, którą spełnia zgodnie z oczekiwaniem rodziców. Zajęci nieustanną pogonią za prestiżem zawodowym i finansowym, odrzucający oznaki własnej słabości rodzice, zazwyczaj tego samego żądają od dziecka. Narcystyczna matka, która nie czerpie przyjemności z macierzyństwa i pragnie jak najszybciej uwolnić się od domowych obowiązków, by wrócić do swej kariery zawodowej, nieświadomie kieruje do dziecka szczególny przekaz: by jak najszybciej dorosło, by przestało być dzieckiem. Czuje ono wówczas, że jest cenione, ale tylko wtedy, gdy wszystkiego szybko się uczy i „przeskakuje” naturalne etapy rozwojowe. Co więcej, ma być lepsze od innych dzieci, a swoimi osiągnięciami dodawać splendoru rodzicom. Wtedy jest bardzo chwalone. Ale zarazem nieakceptowane, gdy okazuje dziecięcą nieporadność, gdy potrzebuje czasu na rozwój i samodzielność. Tacy rodzice kupują dziecku mnóstwo edukacyjnych zabawek, posyłają na niezliczone zajęcia rozwojowe i oczekują, że opanuje ono możliwie szybko szereg umiejętności . W ten sposób przedwcześnie oddzielają je od siebie i oddają w ręce różnych „instruktorów”. Oczekując, że dziecko bardzo szybko stanie się samodzielne, opanuje różne umiejętności, rodzice nie liczą się z jego fizycznymi i emocjonalnymi potrzebami.”
Autorka daje jeszcze mądrą odpowiedź do czego może prowadzić taka chęć zrobienia z każdego dziecka nadinteligentnego.
„Przyczyniają się do tego, że odrzuca ono swoje prawdziwe ja i buduje fałszywy obraz własnej osoby, w którym nie ma miejsca na naturalną słabość. A zarazem ta zewnętrzna, fałszywa fasada w istocie jest słaba, ponieważ skrywa brak akceptacji rodzicielskiej, poczucie pustki i niepełności oraz poczucie niższości.”
Czy naprawdę naszym dzieciom jest to potrzebne? Czy spędzenie czasu z rodzicami na wycieczce rowerowej nie połączy i klubu odkrywców i gimnastyki? Można wpleść w to i zajęcia plastyczne: narysuj zwierzątko lub owada z wycieczki. Rozwiązania są na wyciągnięcie ręki, tylko trzeba zdystansować się do tego, co się słyszy i widzi, wyrobić sobie zdanie, a przede wszystkim poznać własne dziecko.
Komentarze:
nie ma jeszcze żadnych komentarzy - Twój może być pierwszy!


