blog

Jak długo karmić piersią? (11.08.2011 11:45:19)

Czy to stosowne pytanie?


Należałoby każdorazowo zapytać się indywidualnie matki dziecka.
Nie ma czegoś takiego jak wytyczne. Są różne propozycje, ale i tak zawsze Matka ma decydujący głos w tej sferze... WHO, czyli World Health Organization – zaleca karmienie przez pół roku, niektórzy do roku, a niektórzy nawet do 6 – 7 lat…  I jak tu mieć pewność? Z każdej strony coś innego. Jedyny pewnik to taki, że karmienie piersią jest ważne i jest to najlepszy pokarm jaki można sobie wymarzyć dla dziecka. Co do tego przynajmniej wszyscy są zgodni.

 Dla mnie za każdym razem karmienie piersią było czymś cudownym. I gdy ktoś mnie przekonywał, że mam karmić rok, a potem stop, to wydawało mi się nie na miejscu – zupełnie nie rozumiano, że mi i mojemu dziecku strasznie się to podobało! Stasia karmiłam nieprzepisowo, bo aż… 18 miesięcy!!

Cóż to była za wygoda! Pokarm zawsze gotowy, w doskonałej temperaturze, i chwila wytchnienia, bez biegania. Była okazja, żeby usiąść i czas poświęcić na oglądanie: główki, dotykanie rączek, uśmiechanie się. Aż zamykam oczy i się rozpływam na samo wspomnienie o tym.
Dziecko odstawione od piersi po 6 miesiącach, przechodzi ciężki etap. Traci ono swoją naturalną odporność. Mama idzie do pracy.  Uwaga! Przecież może się pojawić kryzys lęku separacyjnego, bo dziecko już rozpoznaje twarze. Poza tym pojawiają się nowe pokarmy – a to oznacza prawdziwą rewolucję dla małego brzuszka. Te matki, które idą do pracy, nie muszą dziecka odstawiać dziecka od piersi, można pokarm odciągać  lub karmić malucha w przerwie gwarantowanej przez pracodawcę.

Decyzja zawsze należy do Mamy, ale ważne jest też, by otoczenie nie wywierało presji na nią , lecz dało jej samej podjąć decyzję. Chyba, że nie potrafi i potrzebuje wsparcia, ale to już zupełnie inny temat.

Stasio był karmiony długo, ale czułam wewnętrznie, że los sam podsunie nam czas, kiedy maluch straci zainteresowanie cycusiem, co też się stało. Dla mnie był to szok, ale gdybym wtedy uległa pokusie własnej przyjemności, to pewnie później pojawiłyby się problemy. A tak z dnia na dzień Stasio przestał się interesować tematem. Dla mnie był to cios. Poczułam się niepotrzebna, odstawiona na dalszy tor, nie mogłam sobie znaleźć miejsca. Było mi najzwyczajniej przykro. Pokarm miałam jeszcze bardzo długo, ale obyło się bez zapaleń, sterydów, obwiązywania piersi… Nie wiem jak można sobie fundować tego typu rzeczy… Przecież to nie jest naturalne, kojarzy mi się z filmowymi kobietami bandażującymi się, żeby ukryć fakt, że są kobietami.

 Córeczka Zosia miała to szczęście, że karmiłam ją do roku. Dosyć szybko straciła zainteresowanie „gotowym bufetem”, bo lubiła próbować nowe produkty. I w jej przypadku obyło się także bez koszmaru odstawienia.
Myśl, że to, co pomogło odrobinę w utracie chęci na ssanie piersi, to fakt, że czasami (bo zwykle dzieciaki usypiały podczas karmienia piersią, tak, tak wiem, nie podręcznikowo ;-)), proponowałam im inne metody zasypiania: albo w wózku na spacerze, albo lulanko na rękach, bujanie na huśtawce, kiedy zbliżała się drzemka, albo po prostu zostawienie w łóżeczku. Jednak pod warunkiem, że maluch był spokojny i nie płakał.
Decyzja należy do Ciebie, warto spróbować karmienia piersią i nie bać się tego, co będzie później, tylko cieszyć się tym, co się w danej chwili ma. Czasami przygoda z wymarzonym karmieniem piersią może się nie powieść, wtedy głowy do góry, może przy kolejnym bobasie się uda!!

 

 

Komentarze:

nie ma jeszcze żadnych komentarzy - Twój może być pierwszy!

Dodaj swój komentarz:


 


‹‹ zobacz pozostałe wpisy