blog

Być prawdziwym rodzicem… (23.08.2011 12:02:57)

"W życiu bowiem istnieją rzeczy, o które warto walczyć do samego końca. " — Paulo Coelho Wy też powalczcie o więź ze swoim/i dzieckiem/ćmi!


Ileż to razy słyszałam, że posiadanie dziecka to nic takiego. Wystarczy, żeby miało dach nad głową, było umyte, przebrane, nakarmione, dom wycackany, matka też i… macierzyństwo jest super! Tak po prostu!
Ach! Te uproszczenia, to przecież w ogóle nie tak.


Debaty świeżo upieczonych Mam o tym kiedy wrócą do pracy, jak to one nie dadzą odebrać sobie wolności, o tym jak to one muszą mieć swoją przestrzeń życiową, czyli ukochane przez nie space to live itp.
W macierzyństwie można się oczywiście zatracić (wisieć nad łóżeczkiem i patrzeć jak w obraz), lecz żadna przesada nie jest wskazana. Czy chęci bycia samą dla siebie nie są podszyte strasznym egoizmem. Zadajmy sobie pytanie, czy to dziecko rzeczywiście tak złośliwie pchało się na ten świat, aby matce „wszystko” odebrać? Czy ono tak zadecydowało, czy może jednak my, lub los, decydując o „ cudownej wpadce”?


Dziecko samo się nie urodzi, ani nie przewinie. Potrzebna jest mu przede wszystkim Mama. Nie babcia, ani niania, lecz Mama, która musi się poświęcić dla drugiej bezbronnej osóbki. Jak długo i jak bardzo, to przecież zależy od mnóstwa czynników, jak choćby od tego, czy maleństwo jest zdrowe.
Macierzyństwo zakłada poświęcenie (czyli egoizm musi zostać wyparty, a on tego nie lubi. Przecież teraz cały świat skupia się na jednostce, a nie na wzajemnych relacjach), to może być bolesne albo cudowne. Bolesne dla pań o rozbuchanym ego. Cudowne dla tych, które i może duże ego posiadają, ale je ograniczą, bo chciały i pokochały swoje dziecko.
Sądzę, że macierzyństwo nie zakłada takich oczywistości jak podstawowa egzystencja dziecka, ale stworzenie więzi, przywiązania, wzajemnej relacji zrozumienia i empatii.
Chcę teraz zacytować panią psycholog Teresę Jadczak – Szumiło (Jak działa mechanizm przywiązania?, Zwierciadło, kwiecień 2011, nr indeksu 383767, nr 4, str.129):


„(…) więź ma o wiele szersze konotacje, niż potocznie myślimy, utożsamiając ją z bliskością, miłością, relacjami emocjonalnymi. A to są efekty, owoce więzi.”


By ta więź mogła zaistnieć matka musi być obecna w życiu swojego dziecka, nie od ..do.., ale być przy nim. Wsłuchać się w jego potrzeby i przyjść z pomocą, gdy ono tego potrzebuje. I dochodzimy do sedna, czyli do tego, by dziecko mogło zacząć wytwarzać (p. T. Jadczak – Szumiło) „ bezpieczną więź”. Dzięki niej będzie mogło w pełni wykorzystać swoje możliwości . Do tego potrzeba jednej osoby, stale przebywającej.

Przypominają mi się filmy, gdzie dziewczynki były chowane przez niańki i je obdarzały szczególnymi względami emocjonalnymi, a nie matki, które pojawiały się tylko od czasu do czasu. One tak naprawdę nie miały pojęcia o tym, co się działo w głowach i duszach ich dzieci.
Istota rzeczy według T. Jadczak – Szumiło tkwi w „ responsywności”, to nienarzucanie się, empatia, rozumienie potrzeb dziecka, właściwe ich odczytywanie i zaspokajanie. Dostrojenie między dzieckiem a rodzicami.

Psycholog podkreśla, że jeśli dziecko jest pozbawione opiekuna stałego (może być to niania, byle jedna, a nie cały tabun różnych), to dojdzie do zaburzeń w rozwoju psychiczno – emocjonalnym.
Prawdopodobnie dziecko nie nabędzie umiejętności wchodzenia w bliskie relacje (Breivik!!), będzie działać, nie wykorzystując wszystkich swoich możliwości, lub je źle wykorzysta.  I cóż z tego, ze będzie ładne, będzie pięknie wyglądać, co z tego że będzie się uczyć, może nie najlepiej, ale to zawsze coś. Trzeba zastanowić się, czy chcemy być prawdziwymi rodzicami, czy tylko kimś, kto jest towarzyszem dziecka, lecz nieprawdziwym rodzicem. Prawdziwy to ten, który daje bezpieczeństwo i oparcie, na którego można liczyć.
Być rodzicem (czyli „zrobić” dziecko, urodzić je i liczyć na to, że jakoś się wychowa) to stanowczo za mało. Nim się trzeba stawać wraz z przyjściem dziecka na świat, a żeby to robić, trzeba z nim być, podążać etapami jego rozwoju. Bo czym innym będzie obecność rodzica w okresie noworodkowym, a czym innym w okresie dojrzewania małolatka. Zapraszajcie babcie, dziadków, ciocie i nianie, ale niech dzieci wiedzą w tym wszystkim, kto jest mamą,  a kto tatą. Niech będą świadome faktu,  kto jest rodzicem, na kogo mogą zawsze liczyć.


I jeszcze na koniec zacytuję:
„ (…) mechanizm przywiązania jest dla człowieka rzeczą fundamentalną, co więcej jest najlepszym zabezpieczeniem na przyszłość.”
Tak podsumowuje bardzo ciekawy artykuł T. Jadczak – Szumiło (str. 131), do którego lektury w całości zapraszam.



 

 

Komentarze:

nie ma jeszcze żadnych komentarzy - Twój może być pierwszy!

Dodaj swój komentarz:


 


‹‹ zobacz pozostałe wpisy