blog

Skrzynka mailowa (17.09.2011 15:00:33)

Życie matki to nie bajka...


Dzięki uprzejmości Ani - mojej przyjaciółce jeszcze z lat studenckich, dowiecie się co drzemie w skrzynce mailowej etatowej mamy...

Hej Aneczko,

U nas szalony okres, bo przełom sierpnia i września przeprowadzka, która nota bene jeszcze trwa i pewnie dopiero za jakieś 2 miesiące przeprowadzimy się do końca. Na razie bez mebli, łóżek, mocno spartańsko i pewnie żeby nie Igora przedszkole, to byśmy się jeszcze nie przeprowadzili :)

A przedszkole... pochodził 5 dni i z glutem i kaszlem wylądował w domu. I dziś znowu zaczyna się to samo. Jakiś koszmar, Borys też kaszle, a tu jeszcze połowy września nie ma.

Oswajanie idzie nieźle, od dwóch dni przychodzi ze znaczkiem uśmiechniętej buźki, bo nic nie płakał. Chodzi tylko na 4 godziny i przez pierwsze 3 dni bylo źle. Ale teraz jest naprawdę nieźle, dziś chciał nawet zostać na leżakowanie. Gorzej, że przechodzi teraz trudny okres i awantury są o wszystko i o nic i zwykle nie wiadomo jaki jest powód. Ostatnia sytuacja: "Igor: Mamo, co jest w tej torbie?; Ja: Jabłka, kochanie." I ryk na pół godziny, bo nie chciał, żebym odpowiadała! :DDD I tak non stop, czasem mam ochote udusić, albo wtłuc mu w dupę i nie wiem, jakim cudem jeszcze wszyscy żyjemy :) Hardcore :) A Borys oczywiście ząbkuje, drze się jak obląkany całe popołudnia i zastanawiam się, kiedy ja zacznę wyć do księżyca :) Jak widzisz u nas nudów nie ma :)

Pisz więcej co u Was, albo dryndnij w wolnej chwili, to się powspieramy :)

Buziaki Anna

Tu moja odpowiedź...

 Hej,

 

jako, że dzieciaki siedzą w domu, nie pogadamy normalnie :(

chyba że pójdą w drzemę...

Aneczko, u nas pogrom w przedszkolu, Zosia po tygodniu zajęć trafiła do domu,  z tak potężnym kaszlem (bez tempy o dziwo), że poprosiłam pediatrę i  okazało się , że oskrzela zajętę  i zmiany w płucach...

Stasio dołączyl do "szpitala", katar...

Współczuję Ci przeprowadzki, rany, ale musisz mieć młyn. Kochana jedyne pocieszenie, że nie będzie trwać to wiecznie :-)

Pisnę ci więcej, ale później - Zosia wziewka, Stasio też  już coś ode mnie chce i tak w kółko....

Buzia ania

Po odpowiedzi , że mogę dodać to na bloga - Ania natchniona przez dzieci opisała jeszcze jedną historię:

Igor jest czarodziejem, bo tak mu mówię - że jest moim kochanym czarodziejem i zawsze umie wyczarować uśmiech na mojej buzi. Więc mój skarb z zapałem czaruje :"Czary mary, hokus pokus, abrakadabra, bęc" i w tym momencie trzeba się szeroko uśmiechnąć. Jak do tej pory odnosił same sukcesy, dopóki nie wziął się za wypróbowanie swej mocy na półrocznym braciszku :) Podszedł do Borysa i machając rękoma zaczął rzucać zaklęcie "Czary mary, hokus pokus... i w tym momencie Borys obdarzył Igora szerokim uśmiechem. Na co Igor ryknął "Jeszcze nie!!!" Ryk był na tyle potężny, że Borys też zaczął ryczeć, tyle że z przerażenia. A Igor: "Mamo, on się nie nadaje do czarów" :DDD

Teraz kochane skarby śpią i są taaaakie grzeczne i kochane, ale czasem naprawdę mam wątpliwości, czy nadaję się na matkę - te instynkty mordercze drzemiące gdzieś pod skórą jakoś mi nie pasują do obrazu kochającej mamy :DDD

Kto lepiej zrozumie babę jak nie druga baba :-)

Dzięki Aniu!!

 

Komentarze:

nie ma jeszcze żadnych komentarzy - Twój może być pierwszy!

Dodaj swój komentarz:


 


‹‹ zobacz pozostałe wpisy