blog
Ukarz dziecko, a… zabiorą ci je… (21.09.2011 12:40:04)
Wraz z nowa ustawą, tzw. Sierpniową, o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie zrodziła się polemika nad tym, czy ustawa ma słuszne postulaty.
Jeśli jesteś rodzicem – powinieneś mieć własne zdanie na ten temat.
Ustawa mówi o tym, ze dziecka bić nie można – może być to powodem odebrania rodzicowi jego pociechy, poza tym dodać tu można jeszcze: trudną sytuację finansową, długotrwałe bezrobocie rodziców, brak odpowiednich warunków mieszkaniowych, chorobę jednego z rodziców, wielodzietność, niezaradność życiową rodziców.
No i już mi się chce płakać, bo… czyż dziecko potrzebuje mieć każde swój pokój? Czy to zapewni mu dobry start w życiu, czy dwie ciepłe bluzy w mniej dogrzanym pomieszczeniu, będą gorsze niż rany psychiczne, jakie mu Państwo i urzędnicy zadadzą. Bo czyż może być coś gorszego niż odebranie dziecka rodzinie? Oczywiście, tak, przemoc wobec dziecka, jaką zastosuje kilka jednostek z rodzin patologicznych, ale czy jest to norma? Czy są to drastyczne przypadki, ale tak naprawdę bardzo rzadkie.
Fakt, że Państwo chce odbierać dzieci rodzinom biednym, to według mnie przemoc wobec rodziny! Czy Kowalski jest odpowiedzialny za poziom bezrobocia, czy system podatkowy? Nie! To Państwo jest za to odpowiedzialne! W tym myśleniu czai się przekonanie i tu zacytuję:
„(…), że więzy rodzinne, związek emocjonalny dziecka z rodziną, wreszcie przyrodzone prawo rodziców do wychowania własnych dzieci nie są najważniejsze. Państwo nie chroni tych fundamentalnych praw rodziców.”
(Być dla innych – Kwartalnik o wychowaniu, Usankcjonowana przemoc wobec rodziny, S. Pietrak str.35)
Nie wiem, czemu też zakłada się myślenie, że dziecku w innej rodzinie zastępczej lub placówce będzie lepiej? A jakie tam są warunki, czy tam będzie kochająca Mama lub Tata? Dla mnie jest to wstrząsające. Ustawa ta proponuje, aby dziecko można było odebrać rodzicom bez decyzji sądu!!!!!!
Natomiast rodzic może się odwołać do sądu opiekuńczego…
Bardzo dużo się zmienia na niekorzyść rodziców. Zdarzyła mi się parę razy taka sytuacja, gdy widziałam jak w centrum handlowym dzieciak wyrywa się, płacze, rzuca się na podłogę, młóci nogami. Matka z wypiekami na policzkach – próbuje uciszyć malca, bo dużo osób ją mija i fuka, że nie umie dziecka wychować, co niej za matka, a dzieciak widząc to już nie ryczy, lecz drze się w niebogłosy. Matka szarpie się z dzieckiem, bo ono swoje już waży i podejmuje ucieczkę, szybką ewakuację. Dziecko rozumie, że to nie będzie po jego myśli, bo ono chce lizaka! Następuje eskalacja płaczu i rozpaczy na całego. Wtedy podchodzi ochroniarz i pyta się, czy wszystko w porządku. Pyta czemu dziecko płacze… A ja się pytam… Jakim prawem!!!
Trudne czasy nadeszły dla rodziców, którzy starają się dobrze wychować dzieci, ale nie mają znikąd pomocy. Jak bardzo są sami i narażeni na wtrącanie się w ich prywatne sprawy. Nie oceniajmy pochopnie rodziców, większość chce dobrze dla pociech i je kocha, nawet jeśli nie ma plazmy na ścianie, a maluszek nowego plecaka, czy kurtki. Niech nas nie zmyli to, co widzimy, bo żeby zrozumieć rodzinę trzeba wykazać się nie lada empatią i całościową oceną sytuacji występującej każdorazowo w konkretnej rodzinie.
Komentarze:
agownspeags / vferisamonos@gmail.com / 3.12.2011 19:46:40
Tak, prawdopodobnie tak jest


