blog

Młoda sztuka... (10.11.2011 14:28:05)

Ano, skusiłam się i… kupiłam!


 Aukcja młodej sztuki (Warszawa, 20.X.2011, Dom aukcyjny Desa Unicum, 9 aukcja)

Ano, skusiłam się i… kupiłam!

Nie, niestety nie młodą sztukę, lecz tylko gazetę, w której poznać można zwiastuny młodej sztuki. Co jeszcze ważniejsze, można wyrobić sobie zdanie, jeśli ktoś ma odwagę.

Ja na sztuce się nie znam, ale nie znam też nikogo, kto by się na niej znał, bo przecież chyba najważniejsze jest to, czy dany obraz lub obiekt artystyczny porusza nas, czy nie. Są tacy których porusza bardziej sztuka i rozumiem, że właśnie Ci, uzurpują sobie prawo do oceniania jej. Choć uważam to za mega odwagę, bo przecież zawsze się można pomylić, a ten ktoś kiepsko oceniony - może się stać sławnym dopiero po swojej śmierci – historia zna takie przypadki :-)
Otóż prace wybrane na aukcje są z rodzaju tych, które mnie poruszają, dla przykładu podam np.:
- 1. To na pewno „ Oczyszczenie” – Violi Tycz
- 2. Fenomenalny obraz Karoliny Kosińskiej „Lewitacja”
- 3. Ilona Herc z cyklu „ June” 2011r.
- 4. Tomasz Kołodziejczyk, „Nabrzeże”
- 5. Michalina Garus, „Skrzyżowanie”
- 6. Dominika Kowynia, „ Święta”
- 7. Julita Paluszkiewicz,” Bracia”
- 8. Justyna Strąk, „ Trawy”
- 9. Agata Pierzchanowska (Peperski);” DIE GS: 20100319_01, 2010 r.
- 10. Laura Pawela, „Problems cancel”
Im częściej oglądam, tym więcej widzę i poszerzam krąg inspirujących malarskich tematów.
Żeby było ciekawiej, mój mąż też wziął do ręki tę gazetkę i zaznaczył to, co mu się podobało i cóż się okazało…
Że widzi inaczej niż ja, ale są momenty wspólne, jak prace I. Herc, T. Kołodziejczyka, J. Paluszkiewicaz, D. Kowynia. Emocje wzbudziła praca K. Kosińskiej ‘’Lewitacja”, dla mnie najlepsza z tych wszystkich świetnych, wystawionych. Mój mąż oniemiał, zapytał się, co ja widzę w tej pracy?
- Widzę wolność, czuję, że żyję, tak jak we śnie nie mam granic, które mnie wyznaczają i otaczają, złudzenie trójwymiarowości doprowadza mój mózg do stanu lewitacji. Mam same dobre skojarzenia. We śnie często rzucam się w przestrzeń i szybuję, nie waham się ani chwili.
Mój mąż zapytany czemu jemu się ten obraz nie podoba odpowiedział, że:
obraz go przytłacza, widzi jakiś biurowiec, ma wrażenie, że się roztrzaska o szyby, a może to basen i czeka go twarde lądowanie. Zimne, okropne i tragiczny los czekający niechybnie na „lotnika”.
No i jak tu oceniać sztukę, gdy ta pani tak , a ten pan siak.
Co widzę w reszcie obrazów?

Ad.1
„Oczyszczenie” – z podtekstem erotyczno – mydlanym. Zmywam się po codziennym dniu… do wanny. Tam zdejmuję wszystkie swoje twarze, przytulam się do gąbki jak do potwora wysysającego wszystko to, co mnie nieszczęśliwie oblepiło za dnia. Za dużo oddechów, spojrzeń, ciekawskich oczu gotowych zajrzeć co mam pod bluzką. Otwieram usta i wysysam wodę z gąbki, uwielbiałam to robić jako dziecko. Mydlany smak samej siebie mam w ustach. Szary to jeden z ulubionych kolorów, ale nie jestem szarą myszką. Usta mam wyjątkowe, jak kiedyś zauważył przechodzień, podchodząc do mnie i mówiąc, że takich ślicznych ust jeszcze nie widział. Stałam na Marszałkowskiej, czekałam na chłopaka, który miał się w przyszłości okazać moim mężem. Lubię łazienki. Idę wziąć kąpiel!
Ad.2
O lewitacji już było wcześniej. Szczęśliwy ten kto nabył ten obraz…
Ad.3
Z cyklu „ June”
Nieodparcie kojarzy mi się ze skrzywdzonymi dziewczynkami( Patrz wpis na blogu pt:” obrzezanie dziewczynek”). Zbyt bolesny byłby dla widza obraz twarzy dziewczynki. Tym razem zostanie ocalona psychika tych, którzy patrzą. Tak jak zawsze, gdy dotyka nas cierpienie, mamy uczucie, że jesteśmy sami. Sami z naszym bólem nie do wytrzymania. Pokrojony geometryczny świat dzięki tej formie, jest w stanie przyjąć na siebie mękę. Tylko wiatr próbuje nie nadąć zbyt sukienki, lecz ją chwycić z jednej strony, by odjąć smutkowi trochę łez.
Ad. 4
„Nabrzeże”- mam wrażenie, że temat marynistyczny to temat oklepany, ale często mnie mimo wszystko przyciąga. Tym razem obraz stał się tłem do porozumienia się dwojga ludzi żyjących w małżeństwie. To typ męża i mój – co nas łączy? Przestrzeń, której wcale łatwo sobie nie daliśmy, lecz ciągle się w jej kierunku zbliżamy.
Pustka, brak tłumów na nabrzeżu , niekończący się widnokrąg, jest jak niekończąca się opowieść naszego życia, które razem przeżywamy. Łódki są jak drogowskazy, bo ciągle gdzieś zmierzamy, nie zawsze wiedząc dokąd…
Ad. 5
Skrzyżowanie – zawsze dobrze czułam się w mieście. Dopóki nie urodziły się dzieci i chęć dostąpienia ciszy nie zwyciężyła mnie. Szare ulice, często skąpane w wodzie, ogołocone gałęzie drzew straszące jesienią, odgłos tramwajów – to moje miasto. Mimo, że nikomu nie mówię na ulicy Cześć ani Dzień Dobry, czuję się świetnie, nie doświadczam samotności. Nie patrzę na ludzi, lecz na wodę na ulicy, jak gnana spod kół samochodów ucieka na krawężnik, czepiając się nerwowo płaszczy i spodni przechodniów.
To widok z okna moich dziadków…
Ad.6
„Święta„ – postać matki  jak sądzę, z synem, jest nabożeństwem dla dwojga. Gdy czas wplątany w szkołę i codzienność  ledwo wydusza z siebie chwilę, to postacie przytulone do siebie wyglądają, jakby były na mini wakacjach, z dala od pospiesznego pana Trybika.
Ad.7
W sumie nie wiem, czemu go wybrałam, może dlatego, że ten starszy chłopiec nachyla się podobnie jak mój Staś?
Czy też może chodzi o tę chwilę beztroski, możliwość zabawy? Prawdopodobnie przerwana jęczeniem młodszego: „ Daj”…  Kolory kojące, wypełniają przestrzeń. Ciemna linia horyzontu nie pozwala mi rozwinąć skrzydeł, dając jasno do zrozumienia, że nie będzie to otwarte morze. To dlatego jeżdżę zawsze tam gdzie horyzont kończy się wodą, a nie lądem. Jak jest inacze,j czuję się oszukana, a mimo to obraz podoba mi się.
Ad.8
Trawy jak nieprzeczesane włosy, plączą się. Mieszają się, te wymarłe, zeschnięte i te jeszcze żywe - niezdeptane.
Ad.9
Ktoś odebrał mi możliwość wyrażenia własnego zdania. Nakazał mi milczenie. Może nawet mówię, ale nikt mnie nie chce wysłuchać, a przecież moje oczy są takie wymowne. Telewizja zamyka ludziom usta, zamula i znieczula. Czemu, jak czasami mówię, mam wrażenie, że mimo tego, że mam głos, bo go słyszę, nikt mnie nie słyszy, nie reaguje na to co mówię? Lub gdy budzę się z koszmarnego snu i drę się w niebogłosy, w domu nikt nie słyszy mojego krzyku…
Ad. 10
Czy z tego, co nas otacza jasnym światłem od rana i towarzyszy nam cały dzień, można zrobić sztukę? Można! Chętnie też wykasuję wszystkie problemy ze swojego życia jedną komendą

C a n c e l
Świetny pomysł, diabeł tkwi w prostocie i nie przerysowaniu obrazu, rewelacja!

 

 

Komentarze:

nie ma jeszcze żadnych komentarzy - Twój może być pierwszy!

Dodaj swój komentarz:


 


‹‹ zobacz pozostałe wpisy