blog
List do Dody (22.11.2011 10:57:58)
"…nigdy nie miałam poczucia macierzyństwa w sobie i raczej nigdy nie będę miała".
Pani Dodo!
Piszę do Pani, bo powiedziała Pani, że :
"…nigdy nie miałam poczucia macierzyństwa w sobie i raczej nigdy nie będę miała".
http://www.pudelek.pl/artykul/36409/doda_nie_bylabym_dobra_matka/
Zaraz!
Czym jest macierzyństwo, to nawet trudne pytanie dla matki dwójki dzieci, którą właśnie jestem. Macierzyństwo to drugi biegun egoizmu, to nie jest chęć, ani potrzeba, to jest kolej rzeczy. Gdyby nasi rodzice wyszli z założenia, że nie mają poczucia macierzyństwa, o rany! Nie byłoby mnie, pani i innych.
Szkoda!
Po pierwsze nie można stawiać w ten sposób tezy, kiedy nawet nie miało się kontaktu ze swoimi dziećmi. Z moich obserwacji wynika, że ci, którzy od nich stronią, to tylko przez fakt, że ich nie mają.
Racja!
Urodzić, zobaczyć i nie pokochać?
To prawie niemożliwe!
Surogatkom nie pokazuje się z reguły dzieci, lub tylko na krótko, bo wtedy budzą się instynkty pierwotne.
I o to chodzi!
Toleruję tych, którzy tak zdecydowali, że nie chcą mieć dzieci, bo to, bo tamto…
Natomiast zakładanie, że się czegoś mieć nie będzie, to teza bardzo wątpliwa i śmieszna. Doskonale rozumiem wygodnictwo, wiek też robi swoje, im dłużej się zwleka, tym sił i ochoty zaczyna brakować.
To prawda!
Na początku bardzo chciałam mieć dzieci, potem nie chciałam, a w końcu, gdy przyszedł „ten czas” w ogóle się nie zastanawiałam, cieszyłam się chwilą. Niczego nie zakładałam, przyjmowałam to, co dostawałam od losu.
Happy!
Szczęśliwie mam dwójkę dzieciaków, nie było łatwo, nie zawsze było przyjemnie, ale to moje motorki do działania, do niemyślenia tylko o sobie. To radość, jaką dają mi założone rączki wokół mojej szyi i ciche „kocham cię”, brzmi rzewnie, może, ale to jest cudowne. Nie ma co iść w zaparte, a potem tego żałować. Posiadanie dzieci, towarzyszenie im w codziennym życiu, to radość i smuteczki.
Właśnie to jest życie!
Komentarze:
nie ma jeszcze żadnych komentarzy - Twój może być pierwszy!


