blog
Czy ty lub twoje dziecko zabawia się na śmierć? (21.07.2011 19:06:09)
„(…)Świat zabawia się na śmierć…” Neil Postman
Czy słyszeliście o happeningu, bo chyba „to” tak trzeba nazwać, „Psota na dzień kota”?
Jeśli nie, to w sumie dobrze, jeśli tak, to ciekawa jestem Waszego zdania. Moim celem nie jest tu reklama tego „czegoś”:
http://www.youtube.com/watch?v=7hMSPU9JX3Eanaliza przyczyn dla których ludzie wybierają taką, a nie inną formę zabawy.
Myślę, że może mieć to coś wspólnego z pustką, i samotnością, z jaką młodzi spotykają się w życiu.
Chodzę do szkoły – to nic śmiesznego…
W domu nie zawsze jest tak jak chcę – to też nic śmiesznego…
Przeważnie kasy brak... – to też nic śmiesznego… itd., itd.
W takiej sytuacji rozumiem motywy, by uczestniczyć w happeningach. Moim zdaniem są one żałosnym zaklejaniem pustki, której doświadcza młody człowiek. Może on jednak stać się przez nieuwagę kimś, kogo osoba trzecia będzie chciała pozyskać dla własnych korzyści. Ktoś prawdopodobnie manipuluje ludźmi, by móc ich potem wykorzystać, do np. ważnych kampanii. Istotnych tylko z punktu widzenia samych zainteresowanych.
Jak widzę takie spędy, zastanawia mnie fakt, kto za to płaci? Za te motki, (ktoś je kupił w jakim celu i teraz tak je rozdaje, bo chce ucieszyć ludzi, za sprzątnie całego bałaganu później? Nie kupuję tego. Ktoś za tym stoi i ma jakieś nieciekawe zamiary wobec młodzieży, która „podchwyci” każdy kit.
To tzw. Flash moby, czyli spontaniczny tłum, składający się z zebranych przy pomocy Internetu lub sms'ów przypadkowych ludzi, którzy zamierzają odegrać jakieś zdarzenie. Dla chcących zgłębić tajniki flash mobów, oto interesujący link:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Flash_mob
Żyjemy w czasach, gdzie dominującą postawą jest indywidualizm i egocentryzm. Przejawia się on w chceniu, zaspokajaniu moich potrzeb, a nie innych ludzi. Dlatego tak ważna jest zabawa, bo ważna jest moja przyjemność. Apoteoza kultury konsumpcyjnej pcha nas w perfekcjonizm. Wszystko ma stać się doskonałe: ja, moje dzieci, mój dom itd. Trudno nadążyć za oczekiwaniami rodziców, za wciąż wysoko zawieszoną poprzeczką porównań z innymi, niby tymi lepszymi. Tak, to może rodzić frustrację. Dodać by można hasło ukute przez Zygmunta Baumana „płynna nowoczesność”, czyli wszystko jest względne, nieustannie się zmienia. Już tak naprawdę nie wiadomo komu wierzyć . Dlatego łatwiej jest uciec w zabawę, nawet niemądrą, ale dającą chwilę wytchnienia od gonitwy o lepsze włosy, nowsze fasony spodni, czy nowe MP3? Telewizja mówi, że tolerancja powinna być wszędzie, jednak często potem nie wiadomo, co z nią zrobić. Mnóstwo sprzecznych komunikatów dostaje młody człowiek.
Moim zdaniem wybór tej formy zabawy przez jeszcze dorastającego człowieka jest oczywisty, ale też przejmująco smutny. Zabawa może i musi być częścią życia w każdym wieku, ale przecież może być to zabawa z rodzicami w kalambury, gilgotki, dowcipy, scrabble... cokolwiek, co będzie łączyć pokolenia, a nie je tak bezlitośnie rozdzielać.
Komentarze:
nie ma jeszcze żadnych komentarzy - Twój może być pierwszy!


