blog
Śpiewasz czy nie? (29.07.2011 15:09:03)
„(…)Ale to już było…” – a wcale nie!!!!!!!!!!! Śpiewanie robi dobrze na przeponę i nie tylko…
Kładzenie dzieci spać, to wcale nie prosta czynność. Ile się człowiek musi nagimnastykować, żeby położyć swoje pociechy do łóżeczka… Nie ma co przesadzać z drylem wojskowym (choć bywa, że jest to jedyna droga), czasami wystarczy parę ustalonych czynności i konsekwencji w działaniu, by osiągnąć zamierzony cel – czyli słodko śpiące dzieciaki.
Jest to temat szeroki jak rzeka Wisła na odcinku Kazimierz Dolny… Dlatego skupię się tylko na jednym elemencie zasypiania moich dzieci, czyli śpiewaniu.
Tak, właśnie śpiewaniu.
Już widzę oczyma wyobraźni, jak się krzywicie. Nie chodzi tu o ciche nucenie, by uśpić małego bobasa. O nie!
Przecież tak łatwo można by się wspomóc osiągnięciami techniki, mp3, mp4, CD, DVD, youtubie itd. Ja jednak tego nie chcę. Szkoły muzycznej nie kończyłam. Ba, nawet nie zaczynałam! Zawsze lubiłam, jak mi Mama śpiewała piosenki Mazowsza. Tak, miałam to szczęście, że śpiewała mi. Bardzo to miło wspominam. Nawet fajniej niż Chantal Goya z Francji, gdzie jako dziecko miałam szczęście spędzić parę szczęśliwych lat dzieciństwa.
Pewnie, że zamiast siedzieć i śpiewać mogłabym wstawić w tym czasie zmywarkę, poczytać książkę, obejrzeć newsy w telewizji, ale… nie chcę. Wydaje mi się, że Mamy przestają śpiewać swoim dzieciom, bo po prostu szukają wygody i „alesiów” Narzekają na brak warunków głosowych, zmęczenie itd. Jak się domyślacie listę tę można by ciągnąć długo, ale czemu nie spróbować.
Śpiewanie działa świetnie na niemowlaki. Wypróbowałam to! Musiałam pokonać wewnętrzny opór przed „ zbłaźnieniem się”, więc najpierw próbowałam, jak męża nie było, a potem pomału uczyłam się piosenek. W końcu, gdy się ma dzieci, nie można nie zauważyć piosenek dziecięcych. Była Akademia Pana Kleksa, a potem już poszło gładko z innymi. Przy małym Stasiu targnęliśmy się z mężem na dość trudny repertuar – „Dziwny ten świat” – Cz. Niemena, jednak czego się nie robi, by przez chwilę samemu jodłować, a nie tylko być słuchaczem.
Teraz, na etapie rozpoczynania przez Stasia szkoły, wzbogacam repertuar o pieśni wojskowe, religijne zależnie od świąt i okoliczności. Mam radochę, śpiewając „Witaj Maj, trzeci maj u Polaków błogi raj” na święto Konstytucji i kolęd na święta Bożego Narodzenia, na święto Niepodległości „My Pierwsza Brygada”. Przy okazji piosenek dzieci zadają mnóstwo pytań i to sprawia, że poznają okoliczności i historię zarówno Polski, jak i chrześcijaństwa. Uważam to za sensowne, a nie przekonanym doradzam spróbować.
To tak na początek, a teraz wejdźcie, proszę, na linka:
http://www.ewa.bicom.pl/karaokedz/kd242.htm
i zaśpiewajcie sami dla siebie, cichutko, a potem na cały głos.
Uwolnijcie w sobie dziecko, które na zawsze w nas pozostaje, bo:
„(…) Choć w papierach nam przybyło
To naprawdę wciąż jesteśmy tacy sami…”
*
Mamo – pyta synek – zaśpiewasz "Pierwszą Brygadę"?
– Tak, kochanie! – odpowiada mama.
– Mamo, a która wojna była najgorsza? – po chwili śpiewania pyta synek.
– Każda wojna jest zła, bo rodzi śmierć i zniszczenie... – odpowiada mama.
Komentarze:
nie ma jeszcze żadnych komentarzy - Twój może być pierwszy!


